TULIP CLITORIS VIBRATOR – RECENZJA

Zakochałam się. To mogę śmiało powiedzieć. Nie będę ukrywać swoich odczuć. Nie i już! Po co walczyć z tym, co nieuniknione, skoro prawda i tak wyjdzie na jaw? Od dziś mam nową miłość!

Spokojnie, męża nie zmieniam, bo lepszego modelu od niego nigdzie nie znajdę. Ale bez wątpienia moja erotyczna kolekcja wzbogaciła się o pewien niebanalny gadżet – Tulip Clitoris od firmy Bloom.

Same plusy

Szykujcie się na same ochy i achy, bo ja w tej zabawce po prostu nie widzę żadnych wad. Zaraz zresztą przekonacie się dlaczego:

Po pierwsze – jest śliczna. Ale tak śliczna, że aż nie chce się wypuszczać z rąk. Wykonana z przyjemnego, satynowego silikonu o kolorze spokojnego morza. Dodatkowo, ozdobiona niebanalnym wzorem przedstawiający małe listki. Nie dajcie się jednak zmylić, gdyż to nie tylko urocza ozdoba, ale… panel sterujący (lecz o tym za chwilę).

Po drugie – w kartoniku z gadżetem znajdziecie nie tylko ładny woreczek do przechowywania o barwie turkusowej, ale również… szarfę do zawiązania oczu bądź delikatnego skrępowania dłoni. Wszystko po to, aby intensyfikować doznania.

Po trzecie – skoro już o doznaniach mowa, to Tulip potrafi dostarczyć ich wiele. Oj, bardzo wiele. Posiada pięć różnych trybów wibracji i każdy ma aż pięć różnych poziomów mocy. A mocy temu caceńku nie brakuje. Poziom intensywności zmienia się jednym ruchem palca po wspomnianym wcześniej listkowym wzorze. Na początku trzeba przyzwyczaić się do nietypowej nawigacji, ale dosłownie po chwili urządzeniem operuje się sprawnie i bez kłopotów.

Po czwarte – niewielkie rozmiary są ogromnym atutem. Tulip wygodnie leży w dłoni podczas zabaw solo, jak w dłoni partnera bawiącego się waszą rozkoszą. Poza tym, umożliwia to zabieranie ze sobą gadżetu wszędzie, gdzie tylko ma się ochotę. Z pewnością nie odczujecie jego ciężaru w codziennej torebce czy bagażu podręcznym.

To jeszcze nie koniec…

Po piąte – głośność, a raczej jej brak. Tulip zdecydowanie nie należy do głośnych gadżetów, dzięki czemu jest dyskretny i może być używany w wielu miejscach. Także tych mniej standardowych 😉

Po szóste – wodoodporność. Masz ochotę na moment uniesienia pod prysznicem bądź w wannie? Zabierz ze sobą Tulip i działaj. Woda jest mu niestraszna, więc nie musisz się obawiać wodnych igraszek.

Po siódme – i na wolno, i na szybko. Różne tryby wariacji oraz poziomów intensywności pozwalają na zróżnicowaną zabawę. Tulip pozwala rozkoszować się długą grą wstępną, jak umożliwi ci osiągnięcie błyskawicznego orgazmu, gdy masz ochotę pozbyć się seksualnego napięcia. Dla mnie jest orgazmicznym mistrzem!

Po ósme – miejsca intymne to nie są jego jedyne miejsca docelowe. Spróbujcie przyłożyć go do sutków. Dosłownie odlecicie 😉

Po dziewiąte – cena. Tulip możesz nabyć w naprawdę przystępnej cenie. Aż trudno uwierzyć, że tak fajny gadżet może kosztować tak niewiele w porównaniu do innych masażerów łechtaczki.

Ale to nie wszystko – z okazji zbliżających się Świąt, dziewczyny z Lula Pink przygotowały dla naszych czytelników wyjątkową ofertę – na wszystkie produkty firmy Bloom otrzymacie 15% rabat. Wystarczy wpisać kod swingwithlula, który jest ważny do 24 grudnia br. A więcej promocji od tego wyjątkowego sklepu znajdziecie w naszym wpisie z pomysłami na erotyczne prezenty 😉

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/pomysly-na-erotyczne-prezenty-2020/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •