ZATRZYMANA CHWILA

Zatrzymana chwila. Oni pośród innych. Zwolnione ruchy, retrospekcja podniecenia. Dreszcze docierające do najmniejszych receptorów. Wyostrzenie zmysłów, całkowite zatracenie. Mały, intymny hedonistyczny świat. Ona i ich dwóch, niczym słońce napędzające ruch planet.

Spotkanie w apartamencie na kilka par. Rozmowa przerywana śmiechem, później seks przerywany rozmową. Bez planowania, rozpisywania scenariusza wydarzeń. Wszystko działo się tu i teraz. Dookoła jęki rozkoszy, dźwięki penetracji i mlaskanie cipek nasączonych wilgocią ekstazy.

Ciała tasowane jak talia kart. Przekładane, tworzyły nowe połączenie ust, rąk i miejsc, gdzie eksplozja zaspokojenia sączyła się białą strużką. Wymieszane zapachy, wymieszane płyny.

Była już brana przez trzech mężczyzn. Wypinając się do nich dawała do zrozumienia, że pragnie być zdominowana. Wzięta stanowczo, ze śladem odciskającej się dłoni od uderzenia na pośladku. Płonęła jej skóra, płonęło jej wnętrze. Zaciśnięte pięści, kumulując przyjemność, mierzwiły prześcieradło oddzielające zwyczajność od niezwykłości.

Ale do pełnego spełnienia potrzebowała jego. Pragnęła zastąpić drapieżność delikatnością i miłością. Bez pytania dosiadła go. Był jej mężem, był jej szczęściem. Eryk z zachwytem patrzył na falujące piersi Luizy i biodra unoszące się w rytm ich wspólnego, miłosnego tańca. Bez pośpiechu, celebrowali moment zatapiania się w sobie, centymetr po centymetrze.

Erotyczne slow motion w seksualnym matrixie. Oderwali się od pozostałych myślami i duszą. Nieoczekiwana nirwana wypełniała każdy neuron. Kochali się. Fizycznie i mentalnie.

***

Mieli obserwatora. Siedział przy stole i napawał oczy rozgrywającymi się przed nim scenami. Choć przyszedł sam, to był idealnym dopełnieniem. Przystojny, inteligentny i z poczuciem humoru. Wiedział gdzie się znaleźć, aby dawać i czerpać przyjemność. Taki brakujący element fantazyjnej układanki.

Podszedł do Luizy, wypełniając jej usta swoją męskością.

Odpływała.

To był jej ulubiony układ. Dwóch mężczyzn i ona pośrodku. Ssała i zasysała. Penis między wargami i penis w pulsującej waginie.

Biodra góra, dół, głowa przód i w tył.

Była mechanizmem stworzonym do dawania orgazmów, laleczką do zabawy.

***

Głodne usta znajdowały zaspokojenie w obciąganiu. Głodny język – w lizaniu, głodna cipka – w ocieraniu.

Spojrzała na Eryka. Dostrzegła w jego spojrzeniu ten niepowtarzalny błysk. Wiedziała, że może wszystko. Zrobić kochankowi dobrze do końca albo oddać mu się na każdy możliwy sposób. Wizja dzielenia się Luizą, doprowadzała Eryka do wrzenia. Ona zaś właśnie w tej sekundzie stała się władczynią ich ciał.

Jej biodra przyspieszyły, świdrując językiem kutasa wbijającego się w gardło.

Nie wytrzymam – usłyszała westchnienia męża.

Napierając na niego, poczuła pulsujące ciepło. Spuścił się w niej, przekazując jej swoją energię. Zaznaczył teren, dając do zrozumienia, że jest tylko jego.

Ale ona chciała więcej.

Zamiana – powiedziała, uwalniając usta od twardości kochanka.

I tak się stało. Jeden strażnik wyszedł, by mógł wejść następny. Wyciekająca sperma była na nowo wtłaczana.

Eryk, odpoczywając i sącząc drinka patrzył jak inny mężczyzna zagłębia się w cipkę Luizy. Mocno i głęboko, mieszając w niej swoim penisem jego nasienie.

Czuła, jakby na nowo się odradzała. Jakby odzyskiwała swą grzeszną naturę zakrytą ostatnio trudną codziennością. Uwolniła w sobie nie do końca jeszcze poznane pokłady seksualnej świadomości, przechodząc na jej wyższy poziom. Sterowała ciałem dając mu jednocześnie pełną swobodę. Kontrolowała i wyswobadzała z ciążących łańcuchów stereotypów.

Już dawno nie było jej tak błogo. Wiedziała, że to jest właśnie ten początek, punkt startowy, od którego pragnie ponownie rozpocząć poszukiwania siebie.

Jako żony, jako kochanki, jako pisarki.

Paradoksalnie, dając siebie innym, odzyskiwała wolność.

Była wolna, tak bardzo wolna. I chciała, żeby ten stan nigdy nie przeminął.

 

Tekst: Luiza

Fot.: Vidar Nordli-Mathisen

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/tak-rob-nie-przestawaj/