ZERO ZOBOWIĄZAŃ

Znowu w życiu ci nie wyszło. Wpierw rzuciła cię jedna dziewczyna. Przebolałeś to. Wykasowałeś jej profil ze znajomych na Facebooku, zaliczyłeś kilka męskich wyjść do pubu. Pomogło. Potem poznałeś kolejne dziewczę. Miało być pięknie, nawet już rozglądałeś się za pierścionkiem z diamentem, ale piękny sen o przyszłości się skończył, gdy przyłapałeś ją w łóżku z innym.

I tak skreśliłeś rodzaj żeński ze swojego życia. Postanowiłeś, że nigdy więcej się nie zakochasz. Że wolisz być sam niż znowu przeżywać katusze. Obraziłeś się na kobiety. Szacunek do nich zastąpiłeś ironią i sarkazmem. Podmiotowość zamieniłeś na przedmiotowość, określając ów stan emocjonalny jako zdrowy dystans.

Stałeś się zgorzkniały. W kobietach zacząłeś zauważać jedynie cycki, dupę i cipkę do przelecenia. Imię? Charakter? To nieistotne. Ważne, aby tylko potrafiła dobrze się pieprzyć.

To jest to!

Przeglądając artykuły w sieci natrafiłeś na jeden poruszający temat swingerskich klubów. Pomyślałeś – to jest to! Zero rozmów, zero zobowiązań. Tylko mechaniczny seks. Czy można wyobrazić sobie coś lepszego?

Przecież babki przychodzące do klubu nie są wybredne. Nieważne jak facet wygląda. Gruby, chudy, niski czy wysoki. Jeżeli ma penisa, to się nadaje. Dla nich w końcu liczy się prostota działania: włóż – wyjmij, włóż – wyjmij. Następny! Taśmowa produkcja orgazmów.

Już widzisz to oczyma wyobraźni. Że wystarczy przekroczenie progu swingerskiego klubu, aby otworzyły się wrota prowadzące do wyuzdanego seksu, dostępne dla każdego kto chce spróbować hedonistycznego nektaru. Wziąłeś lek na potencję z wizją brania wszystkiego, co będzie miało waginę między nogami. W końcu kobieta to jedynie narzędzie do zaspokojenia.

Ale czemu?

Siadasz przy barze. Rozglądasz się. Dostrzegasz dwie panie, które chciałbyś mieć. Nawet nie próbujesz zagadać, bo jesteś przekonany, że do zaliczenia wystarczą śliskie ręce i jeszcze bardziej śliski język. Zostajesz spławiony ze zdziwieniem na twarzy. Ale jak to? Co poszło nie tak? – krótko się zastanawiasz. Ale szkoda czasu na poszukiwanie wniosków. Podejmujesz następną próbę zaliczenia mokrej cipki. Nieproszony sam siebie zapraszasz do jednego z pokojów, w którym dzieje się akcja. Patrzysz jak inni ustawiają się w kolejce do zaspokojenia.

Teraz mi się uda! Trzepiesz konia z nadzieją, że zaraz zapomnisz się w seksualnym galopie. Ale już miałeś zapukać do okienka, gdy nagle jego okiennice zostały brutalnie przed tobą zamknięte.

Nikt cię tu nie zapraszał. Wyjdź stąd! – słyszysz.

Nie możesz pojąć co się stało. Tyle się naczytałeś, że swingersi to takie otwarte towarzystwo, a jest zupełnie na odwrót. Dopijasz drinka i wychodzisz. Wracasz do swoich czterech ścian i karmienia kompleksów.

Nadal nie dostrzegasz winy w sobie, bo przecież zawsze winni są inni. A, że znowu nie wyszło? No cóż, najwyraźniej tak miało być. Wszak męska duma nie pozwoli tobie przyznać się przed sobą, że to ty po raz kolejny coś spieprzyłeś.

Tekst: Luiza

Fot.: Michael Prewett

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/swingers-klub-to-nie-burdel/