CZY COŚ SIĘ ZMIENI?

Nie potrafimy jednoznacznie określić czy ten rok był dobry czy zły. Na pewno był bardzo intensywny. Aż za bardzo. Więcej czasu byliśmy poza domem niż ciesząc się ukochanymi czterema kątami. Nie zliczę w ilu hotelach spaliśmy, ile miejscowości odwiedziliśmy. Brzmi to nieco jakbyśmy odbywali jakąś trasę koncertową, a to tylko praca. Mamy jednak to szczęście, że często możemy łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli w ciągu dnia małżeństwo 2.0, bo każde z nas ma swoje obowiązki online, a wieczorem hulaj dusza, piekła nie ma. Bo gdyby piekło istniało, to z pewnością mielibyśmy w nim prywatny kociołek.

Rzadko, kiedy robimy podsumowanie roku, ale czasami warto zrobić bilans chwil udanych oraz momentów straconych. W tym roku straciliśmy pewną nadzieję (PRZECZYTAJ), ale paradoksalnie, to przykre zdarzenie jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyło. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że razem możemy pokonać wiele trudności losu. Udało nam się zostawić w tyle wszystkie bolączki i spędzić booooooski urlop na Ibizie (KLIKNIJ). Ta imprezowa wyspa to zdecydowanie nasze miejsce na ziemi i koniecznie chcemy na nią wrócić, bo tam noc miesza się z dniem, a dzień płynnie przechodzi w noc.

Co jeszcze?

Nawiązaliśmy współpracę z genialnymi ludźmi, z którymi mamy zamiar nieźle namieszać w przyszłym roku. Kiedy, zaczynaliśmy naszą przygodę z blogiem, byliśmy tylko i aż kochającym się małżeństwem, które pragnęło opisywać swoje seksualne przygody. I to się nie zmieniło, ale za to powiększył się blogowy zespół. Teraz wspierają nas osoby, znające się doskonale na technicznych aspektach prowadzenia strony, jak również kwestiach marketingowych i sprzedażowych. Dojrzeliśmy do decyzji, że nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić sami, bo niemożliwym jest posiadanie wiedzy i umiejętności wszechstronnej. Mając pomoc innych, my możemy skupić się na pisaniu, co jest dla nas celem kluczowym. Podróżować, przeżywać i opisywać. Dzielić się doświadczeniami i zamykać je w słownych kapsułach. To cali my.

Działo się!

A w tym roku trochę pozwiedzaliśmy. Odwiedziliśmy nowe kluby i to zarówno w Polsce, jak i za granicą. Cieszymy się, że pomalutku stajemy się waszymi swingerskimi przewodnikami. Żałujemy jedynie, że nie potrafimy odpowiedzieć na wszystkie wasze pytania. Może kiedyś, gdy blog zyska ogólnoświatowe zasięgi, będziemy mogli podróżować po całym globie, odhaczając na mapie kolejne swingerskie miejsca. No co, pomarzyć można, prawda?

Ponoć, gdy swinguje się od kilku bądź kilkunastu lat, to nic już nie może zaskoczyć. Nieprawda. My po każdej randce czy wizycie w klubie wychodzimy z nowymi obserwacjami. Zmodyfikowaliśmy niektóre zasady, dając sobie więcej luzu i przestrzeni we flircie, uwodzeniu i grze wstępnej (a pamiętacie naszą pierwszą listę z zasadami? Jak nie, to TUTAJ możecie nadrobić zaległości). Dzięki mentalnej swobodzie, otworzyliśmy się na nowe doznania, na których wspomnienie, dreszcze podniecenia same przechodzą przez ciało. Każde doświadczenie czegoś uczy. Nawet, gdy nasze oczekiwania rozmijały się z rzeczywistością, nie rezygnowaliśmy, lecz wyciągaliśmy wnioski. Czasami fundowaliśmy sobie przerwę od swingowych uniesień, skupiając się wyłącznie na sobie. Na pielęgnowaniu bliskości oraz samorealizacji.

Bo równowaga w życiu jest cholernie potrzebna. Wielokrotnie przekonaliśmy się, iż jakakolwiek przesada, czy to w stronę seksualnych maratonów czy zwyczajnego przepracowania, nie kończy się dobrze. Albo kończy się w szpitalu, bo i takie akcje mieliśmy na koncie.

To nie ma sensu

Nie robimy postanowień noworocznych, bo nie wierzymy w nie. Życie i tak samo weryfikuje zarys planów i działań. W styczniu kluby fitnessowe i siłownie pękają w szwach, tętniąc ułudą życzeń schudnięcia bądź nabrania masy. Z każdym miesiącem, zapaleńców ubywa i tak to kolejnych sylwestrowych fajerwerków. Podobnie jest ze swingiem, gdzie niektórzy już w grudniu zapisują imprezowe plany na przyszły rok, a potem tylko obchodzą się smakiem.

My nie planujemy, my żyjemy. Dajemy się ponieść spontanicznym decyzjom, delektując się szaleństwem. A potem się przytulamy i rozmawiamy. Bo to, co na pewno się nie zmieni, to fakt, iż jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. I jeżeli mamy wam czegoś życzyć w nadchodzącym roku, to właśnie tego. Szczerości i dojrzałości, bo bez nich nie zbudujecie wspaniałych przeżyć ze swingiem w roli głównej.

Tekst: Luiza i Eryk.

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/moj-rok-swingerskiego-zycia/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme